Gdyby nie to, że musiałem tam pójść w ramach swojej pracy, przenigdy z własnej woli nie robiłbym zdjęcia koni. A szczególnie na zawodach jeździeckich. Nie gra to z moim poczuciem moralności. No i tym, że sam sport kreuje się na mega ultra elitarny - bo przecież czy jest coś lepszego od jedzenie śniadania w vipowskiej części zaraz obok przebiegających po trasie koni?
Czasem, tak z czystej ciekawości, bawię się kadrowaniem, a może raczej proporcjami. No i paradoksalnie zdjęcie bardzo mocno zyskało po zastosowaniu formatu 16:9.
Długo też nie wiedziałem, czy podzielić się tym zdjęciem, bo mam jeszcze jedno w zanadrzu. Więc może dopiero jutro tak bonusowo.