Tak się moje życie potoczyło, że po osiągnięciu pełnoletności, nie wybrałem się robić prawa jazdy. Na początku matura, po szkole pierwsza praca, studia, w między czasie praca… no i tak temat wisiał. Nie przeszkadzało mi to, bo zawsze miałem obok zbiorkom. Lata mijały, prawo jazdy o sobie nie przypominało. Ale w końcu nadszedł ten moment, żeby zająć się tą sprawą. Na ten rok było to jedno z moich postanowień - głównie chciałem zrobić to, żeby móc wybrać się samochodem do Finlandii na dłuższą wyprawę, ale też, żeby pozwiedzać trochę Polskę razem z partnerką. Nadszedł więc wreszcie ten dzień - dzień sądu. No i zdałem za pierwszym razem!