This site uses cookies to deliver the best possible experience. Learn more.
#1 250/365
250 streak
#250
Day 250
Mgnienia
#249
Day 249
Pocałunek
Dziś przechadzałam się po mieście pod rękę z Picassem, może i Braque nam towarzyszył. Nie wiedziałam, że w kącie zaniedbanego podwórka wpadn...
#248
Day 248
Kaznodzieja
Taki pstryk. W biegu. Jakiś koleś utopiony w fontannie, drugi na ambonie. Odkryłam ich dopiero w kompie.
#247
Day 247
Wychodków fotografowanie
Dziś zdarzyła mi się zabawna dość sytuacja. Wracając z pracy szukałam tematu. Najpierw się wkurzyłam, bo w centrum Katowic za...
#246
Day 246
Wschód słońca
#245
Day 245
Ostatnie zielenie lata
#244
Day 244
Zajączki
Wczoraj były łabędzie, dziś są zajączki.
#243
Day 243
Brzydkie kaczątko
ale nie takie paskudne znów
#242
Day 242
Równia półchyła
#theme-half
#241
Day 241
Krwawa Mary
#240
Day 240
Tryptyk
Generalnie słaby dzień. Tak słaby, jak tylko może być dzień, w którym żegna się kumpla z dawnych lat na zawsze.
#239
Day 239
W pół do kuchni
#theme-half
#238
Day 238
Bieszczadzkie chaty
#237
Day 237
Mankind
#236
Day 236
Znaczenie nie ma znaczenia - Beksiński
Nie planowałam tego na teraz. Planowałam. Kiedyś. Dawno temu. Może od zawsze. Odkąd zobaczyłam jego pierwszy ob...
#235
Day 235
Flying dog
Dziś rano poszłyśmy na spacer z Magdą i jej psem. Urodzony model i po prostu szczęśliwy pies.
#234
Day 234
Face less or more painful
#theme-faceless-portrait
#233
Day 233
Shaping
#theme-faceless-portrait
#232
Day 232
Bezimienność
Też prześladują Cię wszędzie maski?... 😅 Maska ze spektaklu "Bezimienne dzieło" w Teatrze Witkacego w Zakopanem. Któregoś roku. Znakomity...
#231
Day 231
Słońce na porannej kawie
Czasami rano wpada do mnie słońce na poranną kawę. #theme-mono
#230
Day 230
Pranie
Zrobiłam pranie dziś. Najpierw chciałam taki rozpadający się ceglany murek. Koło mojej ruderki. Kiedy przyjechałam na miejsce, to czekało na mn...
#229
Day 229
W domu też mam skały
Praca praca praca. Otwieram oczy, zamykam oczy, Jest noc. Już?
#228
Day 228
Czas ucieka wieczność czeka
To był dzień uruchomienia się ciągu pozytywnych zdarzeń. Pojechałam odebrać długo (chyba aż dwa dni!) oczekiwaną książkę,...
#227
Day 227
Ze zwierzeń pokrzywy
Poranek zbudził się rześki. W pewnej nieco odludnej części miasta. Wiatr zabawiał się mierzwieniem grzyw trawników. Usłyszałam ja...