This site uses cookies to deliver the best possible experience. Learn more.
#2 120/365
58 streak
#456
Day 456
Spływanie
Dziś pomyślałam sobie, że chyba dojdę do 500 zdjęcia i zakończę projekt Tookapic.
#38
Day 38
Stonoga
Wychodzę wieczorem z domu, Żeby zrobić zdjęcie. Fajna motywacja. Idę i sobie rozmyślam. Cały dzień mi dziś upłynął na poczuciu zdegustowania p...
#211
Day 211
Prosto z cebra
Mam jakąś słabość do deszczu. Czasem chyba nawet im gorzej, tym lepiej. Miałam dziś zdjęcie zjawiskowego kwiatu, ale ten strumień z nie...
#284
Day 284
W sieni
Lecę przez miasto. Znów mój czas mnie wyprzedza. Gonię go i prawie udaje mi się go złapać za kołnierz, gdy z lewej coś mignęło w półotwartych...
#372
Day 372
Zielona Śmierć
Zielona śmierć Wczoraj rano byłam zieloną śmiercią. Musiałam zwiększyć dawkę jednego leku i lekarz mnie uprzedził, że reakcja może być...
#462
Day 462
Szuflada w szufladzie
#470
Day 470
Inspiracje Beksińskim
W miniony poniedziałek byłam na wystawie Beksińskiego w Browarze Obywatelskim w Tychach po raz drugi. Nie mogłam się oprzeć, sko...
#479
Day 479
Rozmowy na bruku
#5
Day 5
Zasiedzenie
Kotłuje się we mnie. To zdjęcie też jest efektem naszych wielu rozmów. To chyba tak działa, że jeśli z ludźmi coś się pięknego tworzy, to...
#9
Day 9
Zima przyszła
Zima przyszła. A może przyjechała? W przedszkolu onegdaj, był wierszyk o tym, czym pani wiosna przyjechała. Tymczasem przyszła pieszo. W...
#11
Day 11
Wieczorne Łabędy
Jedno zdjęcie dziennie - wielkie halo. Tymczasem po 10 dniach... niemalże wszystko w domu obejrzane z każdej strony, podwórko z okna...
#21
Day 21
Słoneczne harce
Niedziela. Spokojny dzień. Nie ma mnie. W tym świecie. Buszuję sobie po Starożytności. Zaczęłam od Paleolitu, Neolitu, potem przeniosł...
#53
Day 53
Rozładowanie baterii
Jadę rowerkiem. Rozglądam się, a tu z każdego zakątka, jakiś mały cud wyskakuje. Nie mogę się powstrzymać. Zatrzymuję się i próbu...
#184
Day 184
Łapanie ostatniego promyka za ogon
#216
Day 216
Tranzycja
Kolonia B. Osiedle robotnicze z 1869 roku, na Zaborzu. Włóczenie się między familokami, chaszczami, w szemranej dzielnicy. Z grupą nawiedzon...
#236
Day 236
Znaczenie nie ma znaczenia - Beksiński
Nie planowałam tego na teraz. Planowałam. Kiedyś. Dawno temu. Może od zawsze. Odkąd zobaczyłam jego pierwszy ob...
#253
Day 253
Wycelowane
Ważny dzień. Poszłam do lasu, Na protest. Przeciwko zwiększeniu wycinki, przeciwko gospodarce leśnej polegającej na pozyskiwaniu drewna, pr...
#259
Day 259
Zimowa poezja
#307
Day 307
...
Nie mam siły na zdjęcie. Poproszono mnie, żebym w weekend zastąpiła kolesia organizującego przywożenie uchodźców z granicy. Nigdy wcześniej czegoś...
#396
Day 396
Lampienie się
#422
Day 422
Teoria egocentryczna
#33
Day 33
Naprawianie
Jesteśmy na turnusie rehabilitacyjnym. Każdy z nas coś ma, co trzeba naprawić, No to naprawiamy. Robimy normalne ćwiczenia i miło spędzamy...
#83
Day 83
Leśne licho
Spacer. Las. Jezioro. Powietrze. I przestrzeń. Przestrzeń na myśli i marzenia. Moje oko wędruje w stronę lasu. Zachwyca się. Piękna sobota...
#105
Day 105
i... po świętach
Właściwie to już dawno. A nie powinno być tak, że każdy dzień to święto? Póki się żyje to jest jakieś święto przecież.